Dawno nie pisałem czegoś większego na stronę. Właściwie ostatnio mało co byłem aktywny jeśli chodzi o działalność w serwisie. Ale wiecie jak to jest styczeń= sesja, a po sesji człowiek musi trochę odpocząć, odreagować, puścić w niepamięć stresy związane z egzaminami itp. Człowiek odpoczywa po ciężkich zaliczeniach i ma trochę czasu na pewne spostrzeżenie, oraz przemyślenia. Jedne większe drugie mniejsze. I właśnie dziś stwierdziłem, że chce się z Wami podzielić pewnymi wnioskami będącymi owocami owych rozmyślań. Ale spokojnie nie będę pisał o tym dokąd zmierzamy, czy po co żyjemy. Nie! Chciałbym poruszyć i jednocześnie zaprosić Was do dyskusji na temat tego czy Koguty maja jeszcze szanse na mistrzostwo Anglii?
Tottenham zaczął ten sezon wręcz tragicznie. Porażki z klubami z Manchesteru, odpowiednio z United 3-0, i z City 5-1, zabolały każdego kibica The Spurs. Koguty zajmowały miejsce po pierwszych kolejkach w strefie spadkowej. Wydawało się, ze będą czerwoną latarnia ligi. Coś jednak potem się zmieniło. Tryby zaskoczyły i Coys rozpoczęli marsz w górę tabeli. W przeciągu dziewiętnastu spotkań podopieczni Harrego Redkanppa tylko raz schodzili z boiska pokonani. A schodzili dlatego, że oczywiście trafił się felerny sędzia. No nic czasu się nie cofnie. Ale i tak czternaście zwycięstw i cztery remisy to całkiem pokaźny bilans Kogutów. Przed rewanżowym spotkaniem z Manchesterem City, wszyscy jednogłośnie wymieniali Tottenham jako jednego z faworytów do mistrzostwa Anglii.
Ostrogi, co prawda po dobrym meczu, ale jednak przegrały na Etihad Stadium i w tym momencie trącą już osiem punktów do liderujących piłkarzy Obywateli. A mogło być tak pięknie gdyby Defoe sięgnął piłkę zagraną w końcówce przez Garetha Bale’a. Możemy rozpamiętywać tę sytuację w nieskończoność, ale to nic nie da. Trzeba skupić się na tym co jest przed nami, a terminarz za różowy nie jest.
Najpierw co prawda zaczynamy od teoretycznie łatwego Wigan, ale jak niejednokrotnie pokazywała liga, z outsiderami nie zawsze gra łatwo, szybko i przyjemnie. Przekonał się o tym chociażby niedawno Manchester United, który przegrał z ówcześnie zajmującym ostatnie miejsce w tabeli Blackburn.
Wigan jednak wydaje się być zespołem do ogrania bez większych kłopotów. Jeśli oczywiście piłkarze Tottenhamu ich nie zlekceważą. Dobrym przetarciem przed tym meczem będzie spotkanie w ramach F.A Cup z Watforedm. Jeżeli Koguty nie zlekceważą przeciwnika z niższej ligi, to i nie powinni uczynić tego samego z Wigan. The Latics w obecnym sezonie spisują się fatalnie w lidze i są uważani za głównego kandydata do spadku. W dwudziestu dwóch spotkaniach ligowych tylko trzykrotnie zgarniali komplet punktów, sześć razy remisowali i aż trzynastokrotnie schodzili z boiska w roli pokonanych. W ostatnim spotkaniu Kogutów z Wigan padł wynik 2-1, a bramki dla Tottenhamu strzelali Bale i van der Vaart. Nie mielibyśmy oczywiście nic przeciwko temu by 31 stycznia na White Hart Lane padł taki sam wynik.
Prawdziwa zabawa czeka jednak fanów Tottenhamu w lutym. Lista rywali, która stoi przed Kogutami jest doprawdy interesująca. Liverpool, Newcastle, Arsenal i Manchester United. Start 4 Lutego na Anfield, meta 3 marca na White Hart Lane.
Na początek The Redds. Podopieczni Roy’a Hodgson’a ostatnio nie zachwycają i w trzech spotkaniach ligowych jeszcze nie wygrali, a gdyby stworzyć tabele ligową uwzględniająca ostatnie sześć kolejek to piłkarze Liverpoolu znajdowaliby się tuz nad strefa spadkową na 17 miejscu. Ostatnie spotkanie Kogutów z piłkarzami z Anfield jest bardzo miłym wspomnieniem dla kibiców Tottenhamu i bardzo szczególne dla mnie, ponieważ od tego meczu stałem się zagorzałym fanem The Spurs. Wynik z ubiegłej rundy będzie jednak bardzo ciężki do powtórzenia, ale kto wie wszystko się może zdarzyć.
Następnie Newcastle, zespół który bez swojego lidera Demby Ba jest jedynie ligowym średniakiem. Sroki są tak uzależnione od swojego napastnika, jak Arsenal od van Persiego. Może nawet bardziej. Udowodnili to w ostatniej kolejce sromotnie przegrywając 5-2 z Fulham. Mecz z Newcastle zaplanowany jest na 11 lutego. Jeżeli mamy liczyć na w miarę łatwe punkty, to musimy mocno ściskać kciuki za Senegal w Pucharze narodów Afryki. Jeżeli Lwy Terangi, bo tak nazywa się reprezentacje Senagalu, dojdą do finału to Demba Ba w spotkaniu z Kogutami nie zagra. Finał PNA zaplanowany jest wszakże na 12 Lutego. Ostatni mecz ze srokami zakończył się podziałem punktów.
Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że spotkanie z Arsenalem to coś więcej niż tylko walka o dopisanie sobie trzech punktów do tabeli. To spotkanie o prestiż i władze w północnym Londynie. Historia delikatnie mówiąc niechęci między oboma klubami sięga nawet XIX wieku. Początki prawdziwego konfliktu na linii Tottenham - Arsenal datuje się na 1913 rok. Wtedy to ówczesny właściciel Arsenalu, Henry Norris, przeniósł Arsenal z Woolwich do północnego Londynu. Kogutom przyjdzie więc po raz kolejny udowodnić niechcianym sąsiadom, że to Oni panują na północy. Polskim kibicom pikanterii dodaje fakt, że powoli ikoną Kanonierów staje się bramkarz Wojciech Szczęsny, który nie kryje się z brakiem szacunki i sympatii do Tottenhamu. W ostatnim spotkaniu Wojtek dwukrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki, a Koguty zgarnęły nie tylko trzy punkty ale i koronę władców północnej części Londynu. Teraz może być ciężej ponieważ Wojtek chce się maksymalnie skupić na treningach i występach w Arsenalu, dlatego zrezygnował z aktywności na Tweeterze i skasował konto! No nic nowe buty Szczęsnego są więc do wyrzucenia. (Wojtek przed ostatnim spotkaniem z Manchesterem zamówił specjalne korki na których wyszyty był jego login z Tweetera „13Szczesny13”).
Maraton kończymy na własnym stadionie z Manchesterem United. Będzie to okazja do rewanżu na Czerwonych Diabłach za porażkę 3-0 z ubiegłej rundy. Podopieczni Sir Alexa Fergusona obecnie są wiceliderami Premiership i mierzą w obronę tytułu mistrza Anglii. Mecz z Kogutami odegra kluczowa rolę w końcowym układzie tabeli, więc szykuje się dobre widowisko.
Oczywiście koniec spotkania z United nie oznacza wakacji dla piłkarzy i kibiców Tottenhamu. Wtedy to tak naprawdę sezon wejdzie w decydującą fazę i rozstrzygnie się kto zdobędzie majstra, kto zagra w Lidze Mistrzów, kto w Lidze Europy, a kto zostanie uznanym przegranym sezonu. Redkanpp wielokrotnie podkreślał, że dla Niego najważniejsze jest by zająć miejsce w pierwszej czwórce i zapewnić sobie w przyszłym sezonie start w najbardziej elitarnych rozgrywkach czyli w Chamipions League.
Piłkarze Kogutów wciąż wierzą w mistrzostwo, o czym świadczą ostatnie wypowiedzi chociażby Jermaina Defoe: „Musimy myśleć pozytywnie, to jest piłka, a jak wiemy w piłce wszystko jest możliwe. Myślę, że jeszcze odbijemy się i wrócimy na mistrzowską ścieżkę, mamy kilka ważnych meczy przed sobą i musimy je wygrać”.
Piłkarze więc wierzą w mistrzostwo. Moje zdanie jest podobne do wypowiedzi Defoe- wszystko może się zdarzyć. Paradoksalnie mecz z City mimo, że przegrany wlał w moje serce nadzieję, i pokazał, że Koguty potrafią grać z silnymi rywalami. Jeżeli tak samo walecznie i ambitnie podejdą do nadchodzących spotkań to naprawdę na koniec sezonu może zdarzyć się coś wyjątkowego.
A Wy jak myślicie? Pięćdziesiąt dwa lata to chyba wystarczająco długi czas oczekiwania na mistrza co? COME ON YOU SPURS!! :)
Tutaj możesz dodać swój komentarz, w tym celu wypełnij poniższy formularz.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
| Użytkowników w sumie: | 659 |
| Komentarzy w sumie: | 5360 |
| Aktualności w sumie: | 1986 |
| Kategorii w sumie: | 65 |
| Użytkownicy online: | 0 |
| Gości online: | 9 |
| Wszystkich wyświetleń strony: | XXXXX |
| Aktualnie brak konkursów |
11.03.2012 | 21:34
wyślij prywatną wiadomość